Wednesday, 8 October 2008

Rzecz o Rufusie

Bo ja tego Pana bardzo, a jeszcze bardziej "Everybody knows" w jego wykonaniu



I pomyslec, ze PRAWIE bylismy na jego koncercie....prawie robi wielka roznice, gdyz na koncert nie trafilismy przez wlasna glupote, a jakze....bilety kupione miesiace cale przed koncertem, wyczekiwanie, napiecie i....zorientowalismy sie, ze to JUZ, gdy koncert trwal sobie w najlepsze.
Kto da wiecej?

Nasza klasa

Co mnie rozwala (na lopatki) na tym portalu:
Komentarze w stylu:
- Gosiaczku, jak slicznie wygladasz, nie poznalabym Cie
- Moniczko zmienilas sie, pieknie wygladasz
- pod zdjeciami z dziecmi: jaki piekny/piekna, urode odziedziczyl/a po mamusi (a na zdjeciu z dzieckiem tatus)
- zamieszczanie 8762487 zdjec dziecka, przy czym zero fotek wlasnych
- fotki 'malutkich golaskow'. Czy naprawde rodzicom brakuje wyobrazni?
- nie mam nic przeciwko zdjeciom z wakacji, 90% fotek z moja facjata to wlasnie zdjecia wakacyjne, ALE sa osoby, ktore zamieszczaja zdjecia z wyjazdow, na ktorych byli podczas ostatnich conajmniej 10 lat, i podpisy, Baltyk 1998, Chorwacja 1999, Turcja 2002, Dominikana 2007, Zakopane zima, aaaaaaaaaaaaaa
- zdjecia na tle 'fury'
- baaardzo kiepskie jakosciowo zdjecia, na nich postac, ktora nalezaloby ogladac przez lupe zeby cokolwiek dojrzec i komentarze pod takim zdjeciem: super fota, swietnie wygladasz, itp
- komentarze pod zdjeciami par: to twoje sloneczko? Slicznie razem wygladacie, albo; och, widac, ze milosc kwitnie, pieknie, tak trzymajcie
- dzisiejsza mlodziez i jej sposob komunikowania sie miedzy soba i komentarze z przewaga znaczkow *&*^&$#$# buSIAczki mooj skarbenku LOVE U, stara jestem, ot co ;-)
- przekazywanie sobie w komentarzach prywatnych wiadomosci, tak, jakby nie mozna bylo wyslac maila
- zaproszenia od osob, ktore mijalam pare razy na ulicy, korytarzu szkolnym i nie zamienilam z nimi ani slowa, (najczesciej te osoby maja juz po kilkuset 'znajomych')
- seria ‘portretow’ na wszystkich usta koniecznie ulozone ‘w dziubek’

A poza tym lubie ten portal, a najbardziej szpiegowac ;)

Monday, 6 October 2008

Perypetii z drukarka CD

Przychodze dzisiaj do pracy, a tam....drukarka podlaczona ;), acz jeszcze nie zainstalowana, no i teraz nie wiem, czekac kolejny rok czy zainstalowac samodzielnie?

OT, zaczely sie nowe sezony ulubionych seriali, i tak - Desperatki - dobry, Dexter - bardzo dobry, Prison - stal sie swoja wlasna parodia, ja odpadam po pierwszym odcinku, chociaz kumulacja pocalunkow Michael'a z Sara podczas jednego odcinka troche zaskakuje ;-)

Friday, 3 October 2008

Pracowo

Dlaczego rozgladam sie za nowa praca? Ano dlatego mi.in, przytocze dzisiejsza, jedna z wielu, historyjke pracowa zwiazana z moim szefem.
Kilka razy upomnialam sie o drukarke do nalepek, bo naprawde ulatwilaby mi zycie biurowe, a poza tym wszyscy maja na biurkach, a ja nie. Od jakiegos czasu szef obiecuje mi swoja drukarke, bo jemu wlasciwie nie jest potrzebna. Ostatnio wymieniano w calym budynku wykladzine i przy okazji prac porzadkowych (sprzatalismy cale biuro) i podlaczaniu komputerow szef wspomnial, ze przeciez mial mi dac te drukarke i podlaczy mi jak...UWAGA...posprzatam jego biuro. Byloby to moze smieszne, gdyby nie fakt, ze on to mowil na serio..., wiec ja na to, ze w takim razie to ja dam se rade bez tej nieszczesnej drukarki. Przez kilka dni siedzial w syfiastym biurze, po czym sam posprzatal, a tydzien pozniej postawil mi drukarke na biurku. Chcialam ja zainstalowac, ale kabel byl za krotki, nie mialam pod reka przedluzacza, no i musialabym znalezc i zainstalowac software, a ze akurat mielismy zamkniecie miesiaca i kwartalu, to byla to ostatnia rzecz, na jaka mialam czas. W zwiazku z tym drukarka stala sobie na moim biurku i czekala na zmilowanie.
I doczekala sie.
Siedze sobie ja dzisiaj, dzien jak co dzien, kawka, maile :), wtem...czuje, ze ktos mi za plecami sie skrada,nie kto inny jak moj szef (ma swoje biuro za mna), podchodzi, bez slowa bierze drukarke i idzie do siebie. Ja tez bez slowa patrze sie na niego, bo mowe mi odebralo, szczeka gdzies na podlodze...KURTYNA.
Nawet nie skomentowalam, bo to jest tak zenujace, ze brakuje mi slow.
Ale plusem jest, ze moja kolezanka, ktora byla swiadkiem tego zdarzenia, miala straszny ubaw, poplakala sie ze smiechu (znala cala historie z drukarka od poczatku), a jak ja pozniej sobie odtworzylam jak to musialo z boku wygladac, to tez sie usmialam.
Zeby nie bylo, ze przez jakas glupia drukarke chce odejsc to powiem, ze jest tego duuuzo wiecej.


PS> Czy ktos tu w ogole zaglada? ;-)

Tuesday, 30 September 2008

Osobliwosci kilka

to jeszcze z zapasow letnich, aparatu nadal niet :(

Sunday, 28 September 2008

Tort urodzinowy

przed
po (a wlasciwie w trakcie :))

Sunday, 21 September 2008

Simon's Cat

czyli kwintesencja kota :)