Monday, 19 January 2009

Nadgodziny? Not gonna happen!

Z taka niesmiala propozycja wyskoczyl dzisiaj nasz szef. Gdyz firma matka zdziwiona jest, ze nie zostajemy po godzinach i w weekendy, aby nadrobic zaleglosci. Tylko czyje zaleglosci, bo przeciez nie moje? I na dodatek nadal nie mozemy skompletowac ani jednego zamowienia, bo nie ma danych, wiec o so chodzi, ja sie pytam.
Tak czy owak, ja sie nie pisze.
Chyba nikt, wnioskujac po komentarzu mojej kolezanki, ktora pracuje do 16.00, a o 15.55 rzuca zapytanie: Jak myslicie, powinnam zaczac wklepywac kolejne zamowienie? bo chyba sie nie wyrobie do 16.00. Majtki opadaja. Bo ta sama kolezanka potrafi w ciagu dnia pozalatwiac telefonicznie wszelakie prywatne sprawy, dziwne, ze juz tego czasu nie dolicza do czasu pracy.

Sunday, 18 January 2009

Gdzie sie podzial moj weekend?!

Uplynal albowiem znow blyskawicznie i tym razem na pracach stolarsko-tapicerskich.
Wpis dzisiejszy sponsoruje moj ulubiony od teraz gadzet, mianowicie zszywacz tapicerski.
a Rude nie byloby soba, gdyby nie wcisnelo sie w centrum wydarzen.

a tak zupelnie OT to moze mnie ktos oswieci, o co chodzi z tym 'dawaniem buzi dzidziusiom w usta' kurcze, ani to fajne ani higieczne. Nie rozumiem rodzicow, ktorych rajcuje, jak ich dziecko caluje wszystkich zgromadzonych wlasnie w usta, czy to na powitanie, pozegnanie czy ot tak sobie, bo to takie niby slodkie?? Przeciez dorosli w kregu rodziny czy znajomych nie caluja sie miedzy soba w ten sposob?? czy calus w policzek nie wystarczy? No, ale ja w ogole nie jestem fanka calowania sie przy kazdej okazji i ograniczam sie do najblizszej rodziny i bliskich znajomych i to tylko wtedy, kiedy dlugo sie z kims nie widzialam.

Saturday, 17 January 2009

Niebo

taki byl widok z okna dzisiaj o 7.50 (nevermind plac budowy, bo jak juz sie zbuduje, to nie bedzie trzeba planowac zakupow, bo sklep pod nosem). W rzeczywistosci bylo jeszcze bardziej fioletowo, ale lud pracujacy nie ma czasu zmieniac ustawien w aparacie o tej porze. PS> Filmowo polecam Burn after reading, oj juz dawno nie plakalam ze smiechu.

Thursday, 15 January 2009

SAP

Od kilku dni podejmowane sa proby wdrazania tego wspanialego systemu komputerowego u mnie w pracy. Pomijajac to, ze juz w listopadzie mielismy miec zainstalizowane probne wersje, zeby poznac system, rozejrzec sie i cwiczyc, coby w styczniu wszystko poszlo gladko life, to wyglada to w ten sposob, ze dzisiaj zaczelismy wprowadzac zamowienia. Trzy osoby, wlaczajac konsultanta, wprowadzily jedno zamowienie. Zajelo nam to ponad 4 godziny!! Bo dane zle zaladowane, ceny sie nie zgadzaja i mnostwo jeszcze innych rzeczy, o ktorych konsultant nie mial pojecia. O godzinie 15tej pekal mi leb i nie bylam w stanie nic juz zapamietac. Tak wyglada nasze zalosne szkolenie. Siedzimy we troje albo czworo przy komputerze kolezanki i kazdy probuje zapisac strzepki informacji, ktore uda mu sie zlapac.
Derekcja ma to wszystko w doopie i lata po biurze jak poparzona, w te i nazad.
Czy mowilam juz, ze szukam nowej pracy?

Sunday, 11 January 2009

Sobotnio

swiatelko pomyslowo, nie powiem, ja bym jeszcze zrobila z tego dzwonek do drzwi ;-)
konsekwencja kolorystyczna
ograniczenia parkingowe

taka zima u nas
niezle sie trzymaja jak na swoj wiek
dekoracje ogrodkowe (czajnik mnie rozczulil)
dekoracje okienne
(Gosiu, to u Ciebie?? ;-)) a ten sie nie dal okantowac
do nieba

ktos podrzucil calkiem fajne obuwie

probowalam sobie kupic lyzwy, ale do jedynego sklepu, w ktorym je sprzedaja ustawila sie kolejka (na zewnatrz!) jak w latach osiemdziesiatych po mebloscianki, wpuszczali po kilka osob, wiec dalam sobie spokoj. Zanabylam za to kolejna sukienke, ktora pewnie zaloze raz, a jak nie schudne to pewnie ani razu.

Tuesday, 6 January 2009

No i co tu sie dziwic....

ze holendrzeje moje podejscie do pracy....

dzisiaj mielismy zapowiadany od dawna remanent i przy okazji pucowanie magazynu (serio, ze szmatami w dloni).
Dwie osoby zachorowaly dzisiaj rano i wziely nie przyszly, jedna powiedziala, ze ona to chrzani i nie idzie liczyc.
Next time it will be me.

Zimno, co nie? Wczoraj nam zamarzl samochod, ale to pikus, bo i tak nie wsiadam dopoki sie 'naprawi'. Jak mu zimno to postanawia sie zbuntowac i nie ruszyc, albo trzeba zastosowac jakies magiczne triki, ktorych ja nie potrafie, wszak jeszcze nawet nie zdazylam przestawic sie na to sprzeglo.
No i po tym jak w zeszlym tygodniu zablokowalam jedna z glownych ulic miasta, bo mi zgasl i nie chcial zapalic, to przeprosilam sie tymczasowo z rowerem i autobusami.
Aby do wiosny.
O, i jeszcze wstapil we mnie znowu duch majsterkowicza, Adam Slodowy, wymyslam, zamawiam materialy, realizuje, maluje, piluje, przyklejam.
A poza tym nudy.

Thursday, 1 January 2009

Z nowym rokiem.....

nowym krokiem, w nowych kapciach, czyli fragment mojej kreacji sylwestrowej
Holendrzy kochaja fajerwerki
oraz wymyslaja najrozniejsze ich zastosowanie, eksperymentujac na wszelkie sposoby, z przewidywanym skutkiem
takie lodowisko mamy ostatnio pod nosem, az zal, ze nie zaposiadamy lyzew :(
a niektorzy na slizgawke zabieraja caly swoj dobytek ;0)
Tu bylem. Edek Nozycoreki.