Wednesday, 27 October 2010
Sunday, 24 October 2010
3 piosenki
Marta z The Land of Fabrik wytypowala mnie do blogowego lancuszka pt:
Wskaz 3 piosenki, ktore sa dla Ciebie wazne.
Jest to zadanie z serii - niemozliwe, bo ograniczenie sie do 3 piosenek w tym temacie bedzie bbb trudne, ale sprobuje....
Leningrad Cowboys - Happy Being Miserable
...bo kojarzy mi sie z poczatkami znajomosci z moim malzonkiem ;-)
i zawsze poprawia mi humor
RATM - trudno wybrac jeden kawalek, ale niech bedzie to Killing In The Name Of...
...bo jest symbolem okresu w moim zyciu, ktory zawsze bedzie mi sie kojarzyl z przelomami, wyborami, dylematami i mlodoscia durna, ale piekna :) Ponadto RATM zawsze uwalnia we mnie taka energie, ze drzyjcie sciany i sasiedzi.
Antony And The Johnsons - wszystko, ale skoro musze wybrac to Cripple And The Starfish, muzyka, tekst, a przede wszystkim ten GLOS, nie ma dla mnie piekniejszego glosu, wzrusza, ciary za kazdym razem. ........
No i teraz mam problem, bo osoby, ktore chcialam wytypowac, juz albo sie wypowiedzialy, albo zostaly wytypowane, a chyba juz wiecej zadna z zalinkowanych osob nie czyta mojego bloga, wiec jesli ktos ma ochote sie wypowiedziec w komentarzach, to zapraszam...(Asia? ;-)
Wskaz 3 piosenki, ktore sa dla Ciebie wazne.
Jest to zadanie z serii - niemozliwe, bo ograniczenie sie do 3 piosenek w tym temacie bedzie bbb trudne, ale sprobuje....
Leningrad Cowboys - Happy Being Miserable
...bo kojarzy mi sie z poczatkami znajomosci z moim malzonkiem ;-)
i zawsze poprawia mi humor
RATM - trudno wybrac jeden kawalek, ale niech bedzie to Killing In The Name Of...
...bo jest symbolem okresu w moim zyciu, ktory zawsze bedzie mi sie kojarzyl z przelomami, wyborami, dylematami i mlodoscia durna, ale piekna :) Ponadto RATM zawsze uwalnia we mnie taka energie, ze drzyjcie sciany i sasiedzi.
Antony And The Johnsons - wszystko, ale skoro musze wybrac to Cripple And The Starfish, muzyka, tekst, a przede wszystkim ten GLOS, nie ma dla mnie piekniejszego glosu, wzrusza, ciary za kazdym razem. ........
No i teraz mam problem, bo osoby, ktore chcialam wytypowac, juz albo sie wypowiedzialy, albo zostaly wytypowane, a chyba juz wiecej zadna z zalinkowanych osob nie czyta mojego bloga, wiec jesli ktos ma ochote sie wypowiedziec w komentarzach, to zapraszam...(Asia? ;-)
Tuesday, 19 October 2010
jestes szalona lalala
Weselilam sie ostatniej soboty, ze hoho.
Bylo wszystko, czego nie moze zabraknac na polskim weselisku:
- disco polo
- wujek z wasem
- oblesny kuzyn Pana Mlodego, ktory po kilku wychylonych kielonkach nie omieszkal zwrocic sie do swiadkowej widzianej po raz pierwszy per 'zabciu'. Tylko raz sie osmielil.
- dawny znajomy z tzw. "widzenia", ktory nie omieszkal skomentowac faktu, ze swiadkowa po trzydziestce i jeszcze sie nie rozmnozyla (nie on jeden, ale to temat na osobny post),
- drama (sprzeczki, lzy oraz niemalze rozwody)
- kompromitacji niektorych jednostek zaproszonych
- gory zarcia (doprawdy nie zrozumiem nigdy tradycji serwowania szesciu dan goracych w ciagu jednego wieczora/nocy, do tego stol zastawiony zimnymi przekaskami, ciastem, salatkami, ilez mozna zrec?)
- golebi bialych wypuszczanych z koszyczka, to chyba jakis nowy trend, ale bylabym wdzieczna za ostrzezenie, gdyz troche glupia mine zrobilam na zdjeciu w zwiazku z tym, ze golebi nienawidze
- gier i zabaw, ktorych swiadkowej udalo sie uniknac, gdyz ktos musial przeciez rzeczone fotografowac ;-).
Podsumowujac bylo naprawde super ;-)), na takim weselu mozna sie bawic, tylko trzeba podejsc do tego z dystansem, no i niekoniecznie na trzezwo.
A z innej juz beczki kupilam dzisiaj karme dla kotow i do tejze dostalam prezent...metalowe pudeleczko a w nim zapakowane w folie jakies tworzywo, w ktorym mozna zrobic odcisk...lapy swojego pupila na pamiatke. Ke???
Bylo wszystko, czego nie moze zabraknac na polskim weselisku:
- disco polo
- wujek z wasem
- oblesny kuzyn Pana Mlodego, ktory po kilku wychylonych kielonkach nie omieszkal zwrocic sie do swiadkowej widzianej po raz pierwszy per 'zabciu'. Tylko raz sie osmielil.
- dawny znajomy z tzw. "widzenia", ktory nie omieszkal skomentowac faktu, ze swiadkowa po trzydziestce i jeszcze sie nie rozmnozyla (nie on jeden, ale to temat na osobny post),
- drama (sprzeczki, lzy oraz niemalze rozwody)
- kompromitacji niektorych jednostek zaproszonych
- gory zarcia (doprawdy nie zrozumiem nigdy tradycji serwowania szesciu dan goracych w ciagu jednego wieczora/nocy, do tego stol zastawiony zimnymi przekaskami, ciastem, salatkami, ilez mozna zrec?)
- golebi bialych wypuszczanych z koszyczka, to chyba jakis nowy trend, ale bylabym wdzieczna za ostrzezenie, gdyz troche glupia mine zrobilam na zdjeciu w zwiazku z tym, ze golebi nienawidze
- gier i zabaw, ktorych swiadkowej udalo sie uniknac, gdyz ktos musial przeciez rzeczone fotografowac ;-).
Podsumowujac bylo naprawde super ;-)), na takim weselu mozna sie bawic, tylko trzeba podejsc do tego z dystansem, no i niekoniecznie na trzezwo.
A z innej juz beczki kupilam dzisiaj karme dla kotow i do tejze dostalam prezent...metalowe pudeleczko a w nim zapakowane w folie jakies tworzywo, w ktorym mozna zrobic odcisk...lapy swojego pupila na pamiatke. Ke???
Sunday, 10 October 2010
Wednesday, 6 October 2010
What are the odds?
Mam fotograficzna pamiec do twarzy.
Do nazwisk, imion - wcale. Ktos mi sie przestawia, a ja za chwile nie pamietam imienia.
A twarz tak wryje mi sie w pamiec, ze poznac w tlumie, w nocy o polnocy.
Czasem mam tak, ze ktos mi zapadanie w pamiec w jakiejs konkretnej sytuacji, momencie, miejscu i wtedy najczesniej spotykam te osobe pare razy w krotkim czasie.
Tak bylo z ta dziewczyna, ktora zapamietalam z kolejki do kasy w H&M w zeszlym tygdniu.
Dzisiaj mijalam ja rano w drodze do pracy, czekala na przystanku na autobus.
A wieczorem w kolejce do WC przed koncertem, a wydawaloby sie, ze szansa ze sposrod wielotysiecznego tlumu akurat nam obydwu zachce sie w tym samym czasie siku jest minimalna ;-))
A jednak ;-) Lubie takie momenty, ja wiem, a oni nie.
Do nazwisk, imion - wcale. Ktos mi sie przestawia, a ja za chwile nie pamietam imienia.
A twarz tak wryje mi sie w pamiec, ze poznac w tlumie, w nocy o polnocy.
Czasem mam tak, ze ktos mi zapadanie w pamiec w jakiejs konkretnej sytuacji, momencie, miejscu i wtedy najczesniej spotykam te osobe pare razy w krotkim czasie.
Tak bylo z ta dziewczyna, ktora zapamietalam z kolejki do kasy w H&M w zeszlym tygdniu.
Dzisiaj mijalam ja rano w drodze do pracy, czekala na przystanku na autobus.
A wieczorem w kolejce do WC przed koncertem, a wydawaloby sie, ze szansa ze sposrod wielotysiecznego tlumu akurat nam obydwu zachce sie w tym samym czasie siku jest minimalna ;-))
A jednak ;-) Lubie takie momenty, ja wiem, a oni nie.
Friday, 24 September 2010
Piatek wieczorem filmowym
Dlaczego kochamy piatkowe wieczory to chyba nie trzeba nikomu tlumaczyc.
Wprawdzie jutro rano do fryzjera, wiec to prawie jak do roboty, ale kto by sie tam przejmowal.
Po powrocie z pracy dzisiaj zdazylam tylko zrobic paste z tunczykiem i od tamtej pory zaleglam na kanapie, a teraz na fotel ektorp.
Najpierw film, pozniej serial (nowy House, jeszcze nie wiem co o tym myslec), a teraz w tle Dzejms Bond. Czy jest na sali ktos oprocz mnie, kto nie ogladal ani jednego bonda?
A filmy to lubie takie z minimalna liczba aktorow, najlepiej nieznanych, takie co to dzieja sie na jakims zadupiu i sa bardzo depresyjne.
Wiec dzisiaj trafilam w 10.
Najbardziej rozwala mnie w filmach bieda. Nie zadne choroby, czy milosci szczesliwe czy wrecz przeciwnie, a bieda taka, ze nie ma za co kupic chleba. I samotna matka daje dzieciom popkorn na obiad. No oczy mi sie poca.
Dzisiaj moralu nie bedzie.
Dobranoc drodzy Panstwo.
Wprawdzie jutro rano do fryzjera, wiec to prawie jak do roboty, ale kto by sie tam przejmowal.
Po powrocie z pracy dzisiaj zdazylam tylko zrobic paste z tunczykiem i od tamtej pory zaleglam na kanapie, a teraz na fotel ektorp.
Najpierw film, pozniej serial (nowy House, jeszcze nie wiem co o tym myslec), a teraz w tle Dzejms Bond. Czy jest na sali ktos oprocz mnie, kto nie ogladal ani jednego bonda?
A filmy to lubie takie z minimalna liczba aktorow, najlepiej nieznanych, takie co to dzieja sie na jakims zadupiu i sa bardzo depresyjne.
Wiec dzisiaj trafilam w 10.
Najbardziej rozwala mnie w filmach bieda. Nie zadne choroby, czy milosci szczesliwe czy wrecz przeciwnie, a bieda taka, ze nie ma za co kupic chleba. I samotna matka daje dzieciom popkorn na obiad. No oczy mi sie poca.
Dzisiaj moralu nie bedzie.
Dobranoc drodzy Panstwo.
Wednesday, 22 September 2010
Photographs
Przegladam, porzadkuje zdjecia i dochodze do smutnych wnioskow.
Nie moge sie oprzec wrazeniu, ze to co widzimy to jedno wielkie zludzenie, to jak widzimy ludzi, interakcje miedzy nimi to jedynie nasz obraz, ktory z rzeczywistoscia ma niewiele wspolnego.
Tak, wiem, nie odkrylam Ameryki, ale w kontekscie ostatnich wydarzen jest to "odkrycie" porownywalne do wiadra zimnej wody na leb.
Nic juz nie bedzie takie samo. Jeszcze nie wiem jak sie odnajde, ale znajde sposob.
***
Wczoraj pierwsze zajecia z fotografii, boze jak mi tego brakowalo. Ludzie w grupie niby inni, a jednak podobni, jak zwykle jest starszy przemadrzaly Pan, ktory wszystko wie najlepiej. Jest tez taki, co to powtarza wszystko po nauczycielu, ale uzywajac innych sformulowan. Sa Panie w wieku srednim, z ktorych jedna podchodzi do mnie na przerwie i mowi: jak zobaczylam Twoje zdjecia to tak, jakbym wlasne widziala, rdza, upadek, szarosc i deprecha. Piekne, cos czuje ze to bedzie fajne doswiadczenie. Prace domowe dostosowane indywidualnie do kazdego kursanta. Dla mnie: melancholia.
Ryba w wodzie.
Tylko czasu malo, ale musze jakos wygospodarowac.
***
Dzisiaj przypadkiem dowiedzialam sie, ze Pani sprzatajaca u moich sasiadow to Polka, ktora poznalam wieki temu, ale byla to chwilowa znajomosc i od tamtej pory jej nie widzialam.
Nie byloby w tym nic fascynujacego gdyby nie fakt, ze swego czasu szukalam kogos do sprzatania i poprosilam sasiadke, zeby zapytala sie swojej kobitki, czy nie mialaby czasu, zeby i do nas podskoczyc raz na tydzien, albo na dwa....Nie miala.
Tak przynajmniej myslalam do dzisiaj. Okazalo sie, ze ta pani nie miala ochoty u nas sprzatac, bo wiedziala, ze jestem Polka (no stoi na domofonie jak byk).
no nie wiem, smiac sie czy plakac?
Nie moge sie oprzec wrazeniu, ze to co widzimy to jedno wielkie zludzenie, to jak widzimy ludzi, interakcje miedzy nimi to jedynie nasz obraz, ktory z rzeczywistoscia ma niewiele wspolnego.
Tak, wiem, nie odkrylam Ameryki, ale w kontekscie ostatnich wydarzen jest to "odkrycie" porownywalne do wiadra zimnej wody na leb.
Nic juz nie bedzie takie samo. Jeszcze nie wiem jak sie odnajde, ale znajde sposob.
***
Wczoraj pierwsze zajecia z fotografii, boze jak mi tego brakowalo. Ludzie w grupie niby inni, a jednak podobni, jak zwykle jest starszy przemadrzaly Pan, ktory wszystko wie najlepiej. Jest tez taki, co to powtarza wszystko po nauczycielu, ale uzywajac innych sformulowan. Sa Panie w wieku srednim, z ktorych jedna podchodzi do mnie na przerwie i mowi: jak zobaczylam Twoje zdjecia to tak, jakbym wlasne widziala, rdza, upadek, szarosc i deprecha. Piekne, cos czuje ze to bedzie fajne doswiadczenie. Prace domowe dostosowane indywidualnie do kazdego kursanta. Dla mnie: melancholia.
Ryba w wodzie.
Tylko czasu malo, ale musze jakos wygospodarowac.
***
Dzisiaj przypadkiem dowiedzialam sie, ze Pani sprzatajaca u moich sasiadow to Polka, ktora poznalam wieki temu, ale byla to chwilowa znajomosc i od tamtej pory jej nie widzialam.
Nie byloby w tym nic fascynujacego gdyby nie fakt, ze swego czasu szukalam kogos do sprzatania i poprosilam sasiadke, zeby zapytala sie swojej kobitki, czy nie mialaby czasu, zeby i do nas podskoczyc raz na tydzien, albo na dwa....Nie miala.
Tak przynajmniej myslalam do dzisiaj. Okazalo sie, ze ta pani nie miala ochoty u nas sprzatac, bo wiedziala, ze jestem Polka (no stoi na domofonie jak byk).
no nie wiem, smiac sie czy plakac?
Subscribe to:
Posts (Atom)
