
Thursday, 24 March 2011
Tuesday, 22 March 2011
Wednesday, 16 March 2011
Ku pamięci
Wpis ten popelniam, aby zagladac do niego w chwilach, kiedy bede miala dosyc i bede zdolowana jakas pierdola w stylu - nie mam podlogi, sufitu, drzwi w kiblu czy prysznica i musze myc sie w misce.
Tak, to wszystko pierdoly w porownaniu z bolem, ktory towarzyszy nam kiedy cierpi ukochane futrzaste, a my jestesmy bezradni wobec tego cierpienia.
Na szczescie nam sie udalo, a malo brakowalo....
Note to self - nie sluchac pierwszego lepszego weta.
Kotku, nie wywijaj juz wiecej takich numerow.....

Wednesday, 9 March 2011
Saturday, 5 March 2011
Zachod slonca.....
w (jeszcze) moim mieszkaniu.
Ale juz niedlugo....
Ale juz niedlugo....
PS. Dzisiaj po raz pierwszy w zyciu dobrowolnie i swiadomie stanelam po drugiej stronie obiektywu (sorry, zdjecia z wlasnego slubu sie nie licza :).
Podejrzewam, ze stres, adrenaline, jakie towarzyszyly temu przedsiewzieciu mozna przyrownac do tego towarzyszacego skokowi na bungee (nie skakalam i nie zamierzam, niemniej jednak domyslam sie). Doswiadczenie ciekawe, ale ja dziekuje, wracam na wlasciwa strone szkla :)
Tuesday, 1 March 2011
Jak w Polsce.
Kiedy bylam mala dziewczynka, wydawalo mi sie, ze w tym kraju, w przeciwienstwie do PL, nie ma miejsca na uklady, ze "plecy" sie nie licza, a podczas przyjmowania do pracy licza sie kompetencje kandydata.
Nic bardziej mylnego.
Dzisiaj musialam poprawiac tekst napisany po angielsku przez jednego z, pozal sie Boze, managerow.
Podczas czytania tych wypocin, bylo mi wstyd za ich autora. Zenada. Bede to musiala napisac od nowa, wcisnac to, sama nie wiem gdzie, w moim grafiku zajec, ktory juz dawno pekl w szwach. Czy ktos to doceni. Alez.
Czy ktos zastanawia sie, jak to mozliwe, aby stanowisko managera w firmie z amerykanskimi korzeniami obejmowala osoba, ktora nie zna angielskiego? Skadze.
Czy wspominalam juz, ze szukam pracy? Tylko z dnia na dzien moje wymagania maleja.
Podobno sprzataczki swietnie zarabiaja.
Nic bardziej mylnego.
Dzisiaj musialam poprawiac tekst napisany po angielsku przez jednego z, pozal sie Boze, managerow.
Podczas czytania tych wypocin, bylo mi wstyd za ich autora. Zenada. Bede to musiala napisac od nowa, wcisnac to, sama nie wiem gdzie, w moim grafiku zajec, ktory juz dawno pekl w szwach. Czy ktos to doceni. Alez.
Czy ktos zastanawia sie, jak to mozliwe, aby stanowisko managera w firmie z amerykanskimi korzeniami obejmowala osoba, ktora nie zna angielskiego? Skadze.
Czy wspominalam juz, ze szukam pracy? Tylko z dnia na dzien moje wymagania maleja.
Podobno sprzataczki swietnie zarabiaja.
A z innej beczki - doczekalismy sie w koncu marca.
Dla jednych oznacza to, ze wiosna zbliza sie wielkimi krokami.
Dla innych, ze zbliza sie okres w zyciu, zwany pieszczotliwie PROWIZORKA.
Tudziez kampingowaniem dlugoterminowym.
Stay tuned.
Monday, 28 February 2011
A creature of habit
Odkad moje weekendy trwaja jeden dzien w tygodniu, staram sie te kilka godzin celebrowac.
Wysypiam sie do oporu, najczesciej oznacza to 11-12ta. Sniadanie zjadane w ten dzien w porze lunchu to rzecz swieta. Zjadane bez pospiechu. Kawa (z french press) w ulubionym kubku.
Tak, wiem, ze moj kubek jest obciachowy, ale mam to w nosie :) Pije z niego kawe wlasnie w kazda niedziele (w pozostale dni tygodnia najzwyczajniej nie mam czasu, zeby pic kawe rano w domu). Do sniadania koniecznie magazyny i czasopisma, do ktorych nie mam czasu zajrzec w ciagu tygodnia.
Uwielbiam niedzielne poranki, doceniam je odkad ...jw....
Subscribe to:
Posts (Atom)

a tu daja calkiem niezly makaron

