
Sunday, 8 May 2011
Wednesday, 4 May 2011
Koninginnedag 2011
Koninginnedag, czyli Dzien Krolowej, to swieto narodowe obchodzone 30 kwietnia. Jest to dzien urodzin krolowej Wilhelminy, matki obecnej krolowej Beatrix.
Kolejna okazja, zeby sie napic i bawic na ulicach, cos jak karnawal, tylko na pomaranczowo :) Jesli ktos chce zobaczyc, jak wyglada Koninginnedag, powinien wybrac sie w tym dniu do Amsterdamu.
Jako, ze nie jestem fanka pijackich tlumnych spedow, zostaje w swoim miescie i, tradycyjnie juz, wybieram sie co roku z przyjaciolka na ogromny pchli targ w jednym z parkow. Bo pchle targi to kolejna tradycja, w ten dzien nie pobierane sa zadne zaplaty, wiec sprzedajacy rozkladaja sie z kramami gdzie popadnie i sprzedaja...co sie tylko da. Zobaczcie sami.


Kolejna okazja, zeby sie napic i bawic na ulicach, cos jak karnawal, tylko na pomaranczowo :) Jesli ktos chce zobaczyc, jak wyglada Koninginnedag, powinien wybrac sie w tym dniu do Amsterdamu.
Jako, ze nie jestem fanka pijackich tlumnych spedow, zostaje w swoim miescie i, tradycyjnie juz, wybieram sie co roku z przyjaciolka na ogromny pchli targ w jednym z parkow. Bo pchle targi to kolejna tradycja, w ten dzien nie pobierane sa zadne zaplaty, wiec sprzedajacy rozkladaja sie z kramami gdzie popadnie i sprzedaja...co sie tylko da. Zobaczcie sami.


Sunday, 24 April 2011
Powroty
chyba pasowaloby odkurzyc starego, poczciwego blogaska...
tym bardziej, ze troche sie dzialo przez ostatni miesiac.
M.in. zmienilam adres zamieszkania.
Oraz kolejna rocznica moich urodzin spedzilam w Szwecji.
tym bardziej, ze troche sie dzialo przez ostatni miesiac.
M.in. zmienilam adres zamieszkania.
Oraz kolejna rocznica moich urodzin spedzilam w Szwecji.
Pierwszy weekend kwietnia uplynal nam na odwiedzinach u internetowej (a w miedzyczasie calkiem juz realnej i, pardon my french, namacalnej) znajomej w Uppsali. Nastepnie na lazeniu (az do zdarcia podeszw w trampkach oraz bolu miesni takiego, ze juz wiecej nie dalo sie lazic) po Sztokholmie. A na koniec, ze wzgledu na nierozgarniecie osoby in charge (czyt. mnie), spedzeniu paru godzin w miasteczku Nykoping.
Na poczatek pare zdjec z szarej w ten dzien Uppsali, spacer po miescie nie byl glowna atrakcja tego dnia, byly nia raczej nocne polsko-szwedzko-holenderskie rozmowy.

Thursday, 24 March 2011
Tuesday, 22 March 2011
Wednesday, 16 March 2011
Ku pamięci
Wpis ten popelniam, aby zagladac do niego w chwilach, kiedy bede miala dosyc i bede zdolowana jakas pierdola w stylu - nie mam podlogi, sufitu, drzwi w kiblu czy prysznica i musze myc sie w misce.
Tak, to wszystko pierdoly w porownaniu z bolem, ktory towarzyszy nam kiedy cierpi ukochane futrzaste, a my jestesmy bezradni wobec tego cierpienia.
Na szczescie nam sie udalo, a malo brakowalo....
Note to self - nie sluchac pierwszego lepszego weta.
Kotku, nie wywijaj juz wiecej takich numerow.....

Wednesday, 9 March 2011
Subscribe to:
Posts (Atom)


























a tu daja calkiem niezly makaron

