Tuesday, 4 October 2011

Scenka rodzajowa

Z naszego zycia rodzinnego.
Tesciowie zajechali do nas w drodze z weekendowego pobytu w nadmorskiej miejscowosci.
Tesciowa (lat 60+) rzecze: i wiesz, kupilam sobie kozaki, normalnie takie mieciutkie, z welna w srodku, jak kapcie, wygodne jak zadne inne, na dodatek przecenione sporo...cos mi tam zaswitalo, ale mowie, no pokaz te cudenka.
No tak, granatowe pieknosciowe UGGsy, jak normalnie nie przepadam za tymi kapciuchami, tak te sa naprawde cudne (no i jesli bedziemy w tym roku miec zime taka jak w zeszlym, to z pewnoscia sie przydadza).

Monday, 3 October 2011

2 miesiace pozniej....


Niewiarygodne, ze od ostatniej notki minely dwa miesiace.
Podczas ktorych budowalam, urlopowalam, chorowalam, wiecej grzechow nie pamietam.
Jeszcze pare dni temu wysypialam sie do oporu, wygrzewalam stare kosci i pilam zimne piwo zagryzajac pysznym jedzeniem, a dzisiaj rano wstalam do pracy i bylo CIEMNO. Ale jak to?
Na szczescie, kiedy jechalam na zaklad rowerem (piekna trasa, przez park, kiedys wam pokaze), to pokazalo sie slonce, swiatlo bylo obledne i przypomnialam sobie, ze w sumie to przeciez lubie jesien.
Nabralam sobie na ten rok szkolny tyle obowiazkow, ze nie wiem, czy wyrobie na zakretach, ale tylko wtedy czuje, ze zyje. Koniec marazmu, czas rozruszac szare komorki.
A co u Was?

Wednesday, 3 August 2011

Another try



Mimo slomianego zapalu, ktory jest moja cecha rozpoznawcza, poki co postanowilam nie zrazac sie i kontynuowac znajomosc z Pentax'em. Powiem wiecej. Nabylam skaner do negatywow, wiec przez jakis czas bede Wam pokazywac efekty tej kielkujacej znajomosci :) Do tej pory wypstrykalam trzy rolki, na kazdej z nich ok. 1/3 zdjec byla niedoswietlona, myslalam, ze cos jest nie tak z aparatem, ale mili panowie ze sklepu foto sprawdzili i nic nie znalezli. Widocznie mea culpa i duzo jeszcze sie musze nauczyc.




Thursday, 28 July 2011

Pierwszy i ostatni....

post w lipcu, ktorego nie bylo.
Pare zdjec z zamku w Bad Bentheim.


















Sunday, 19 June 2011

Garzweiler

Nie od dzis wiadomo, ze jedna z moich najwiekszych fascynacji, zaraz po cmentarzach, sa (post)industrialne krajobrazy. Kiedy malzonek przeslal mi link ze zdjeciami kopalni odkrywkowej wegla brunatnego Garzweiler, od razu postanowilam, ze musze to zobaczyc na zywo. Niestety kopalnie mozna podziwiac tylko z punktu widokowego, ktory znajduje sie na samej gorze, ale nie bylibysmy soba, gdybysmy nie podeszli do maszyn z drugiej, nielegalnej strony
Powierzchnia tej dziury w ziemi to 48 km kwadratowych. Eksploatacje rozpoczeto w 2006 roku, a zakonczyc ma sie w 2045. Oznacza to likwidowanie 12 wiosek i miasteczek znajdujacych sie na tym terenie. Przejezdzalismy przez kilka z nich, nie chcialabym sie tam znalezc sama ciemna noca. Wiekszosc domow jest juz opuszczona, widac to po zasunietych roletach, na ulicach nie widac zywej duszy. O tym, ze wioski jeszcze jakos funkcjonuja, swiadcza tylko zaopatrzone sklepy, banki i urzedy.
Maszyny, ktore widac na zdjeciach to koparki kolowe. Bagger 288 pracujacy w tej kopalni to najwieksza maszyna na swiecie. Wazy 13 tys. ton, ma 74 wysokosci i 220 dlugosci, a obsuguja ja cztery osoby. Kazda z lopat, ktorymi czerpie wegiel (a jest ich 18) ma pojemnosc 7, 4 m szesciennych. Punktem referencji dla mnie jest kontener na gruz o pojemnosci 6 metrow, ktory mam pod domem. Fascynujace ;-))))
No dobra, juz nie zanudzam opisem i pokaze Wam pare zdjec.