Wednesday, 1 February 2012

I miss you, summer.

Minal najgorszy i najdluzszy miesiac roku, niestety tym razem nie oznacza to nadejscia wiosny. Krokusy pokazaly sie jakies dwa tygodnie temu, teraz przemarzly i przysypal je snieg. Wsypujac do miski zamrozone owoce, tesknie za latem :(


Tuesday, 31 January 2012

Seriale


Marta
wytypowala mnie do blogowego lancuszka, ktorego tematem sa seriale.
Mimo, ze nie przepadam za lancuszkami, to seriale kocham, w zwiazku z tym wezme udzial w zabawie.
So there you go:
1. Gilmore Girls - za to, ze dostarcza wszelakich emocji, smiechu, lez, smiechu przez lzy. Za swietny scenariusz, szybkie jak blyskawica dialogi. Za Lorelei i Stars Hollow (ktoz nie chcialby tam mieszkac?). Za najpiekniejsza scene ever - Lorelei spiewajaca I will always love you.
2. Friends - za to, ze ogladalam juz wiele razy, niektore odcinki znam na pamiec i nigdy mi sie nie znudzi, a za kazdym razem smieje sie w tych samych momentach. I za mieszkanie Moniki.
3. The Big Bang Theory - za humor, pierwsz serial po Friends'ach, ktory mnie smieszy.
4. Grace Anatomy - za caloksztalt, ale chyba najbardziej za ciekawe postacie (chociaz musze powiedziec, ze ostatnio ogladam chyba z przyzwyczajenia...)
5. The Killing - pierwszy serial, ktory tak trzyma w napieciu, ze czlowiek chce obejrzec wszystkie odcinki w jeden wieczor, zeby dowiedziec sie, kto jest sprawca. (amerykanska wersja).


Kiedys do tej listy dopisalabym Desperatki i House'a, ale Desperatki ogladam z przyzwyczajenia, House'a przestalam ogladac, bo mnie znudzil (mimo boskiego Hugh).

Nie typuje nikogo do zabawy, bo osoby, ktorych blogi czytam, raczej nie wiedza o moim istnieniu :)
Pozdrawiam tych, ktorzy tu jeszcze zagladaja!

Saturday, 31 December 2011

Sunday, 30 October 2011

Dialogi malzenskie

od paru dni pobolewa mnie ząb, więc obawiam się, że to zapalenie...
Ja: Moj ząb* to tykająca bomba.
M: Która? Ta, co jej mąż zmarł parę lat temu?

Kurtyna.

*po holendersku
tand - ząb
tante - ciotka

Thursday, 6 October 2011

Z zakladu

Po raz pierwszy raz w zyciu pilam kawe z lampki do wina.
I to nie dlatego, ze zabraklo kubkow, onienie.

Po wyszorowaniu sufitow, zamordowaniu wszystkich pajakow, naoliwieniu , zeby czasem nie zakrzypialy, pomalowaniu trawy na zielono, wejsciu w zadki bez wazeliny tym wyzej polozonym, nadeszla wiekopomna chwila.
Otwarcie nowego magazynu.
Czesc oficjalna rozpoczeta, kawa i herbata jw.
Spicz numer jeden
spicz numer dwa
zegare, jeszcze z kwadrans
spicz numer trzy
lubudubu, niech nam zyje prezes
mentalny paw
no nareszcie, koniec, do domu.
O czesci mniej oficjalnej uslysze jutro.

Tuesday, 4 October 2011

Scenka rodzajowa

Z naszego zycia rodzinnego.
Tesciowie zajechali do nas w drodze z weekendowego pobytu w nadmorskiej miejscowosci.
Tesciowa (lat 60+) rzecze: i wiesz, kupilam sobie kozaki, normalnie takie mieciutkie, z welna w srodku, jak kapcie, wygodne jak zadne inne, na dodatek przecenione sporo...cos mi tam zaswitalo, ale mowie, no pokaz te cudenka.
No tak, granatowe pieknosciowe UGGsy, jak normalnie nie przepadam za tymi kapciuchami, tak te sa naprawde cudne (no i jesli bedziemy w tym roku miec zime taka jak w zeszlym, to z pewnoscia sie przydadza).

Monday, 3 October 2011

2 miesiace pozniej....


Niewiarygodne, ze od ostatniej notki minely dwa miesiace.
Podczas ktorych budowalam, urlopowalam, chorowalam, wiecej grzechow nie pamietam.
Jeszcze pare dni temu wysypialam sie do oporu, wygrzewalam stare kosci i pilam zimne piwo zagryzajac pysznym jedzeniem, a dzisiaj rano wstalam do pracy i bylo CIEMNO. Ale jak to?
Na szczescie, kiedy jechalam na zaklad rowerem (piekna trasa, przez park, kiedys wam pokaze), to pokazalo sie slonce, swiatlo bylo obledne i przypomnialam sobie, ze w sumie to przeciez lubie jesien.
Nabralam sobie na ten rok szkolny tyle obowiazkow, ze nie wiem, czy wyrobie na zakretach, ale tylko wtedy czuje, ze zyje. Koniec marazmu, czas rozruszac szare komorki.
A co u Was?