Tuesday, 2 December 2008

Intuicja...,fatum?

A bylo to tak.

Wczoraj lekcja jazdy, godzina 19.30.
Ja - to ja
I- Instruktor

I - to jaka trase chcesz jeszcze przecwiczyc?
Ja - no nie wiem, moze jeszcze Rondo Smierci * w takim razie; mam przeczucie, ze bede musiala jutro jechac w strone Pcimia Dolnego*

OK, pojechalismy.

Dzisiaj, osma trzydziesci, budynek CBR. Wysiadamy z auta, pierwsze co widze to ON, egzaminator, ktory mnie oblal za pierwszym razem. No hard feelings, slusznie mnie oblal, ale mimo wszystko nogi sie pode mna ugiely.
Siedzimy przy stoliku, jest jeszcze czas na herbate.
Ja (przegladajac dokumenty, stolik numer 5) - znajac moje szczescie, mam takie przeczucie, ze przy stoliku numer 5 siedzi ON
I - no, wszystko w rekach losu.

Wzywaja nas, idziemy po schodach na gore, wchodzimy do sali, stolik numer piec........ON..
Podchodzimy, witamy sie, Instruktor wypala do Onego: No, B. wlasnie sie obawiala, ze znowu ty jej sie trafisz...
Ja-haha, (nerwowy smiech, facet mnie w ogole nie pamieta).

Jedziemy....w strone Pcimia Dln, jakzeby inaczej.

Nevermind, bo zdalam!!! Niewazne, ile jazd bylo, niewazne, ze za te kase mialabym calkiem niezle autko, wazne ze MAM i juz nie oddam, strzezcie sie wiec kierowcy haha ;-)))

* nazwy wlasne zostaly zmienione

Sunday, 30 November 2008

Niedziela



(porzucenie kubka z kawa na kilka sekund grozi przejeciem tegoz przez Teslawe, na zalaczonym obrazku)
Nie ma sie co dluzej oszukiwac, opona osiagnela niebezpieczne rozmiary, z trudem dopinam spodnie, od jutra powtorka Sonji, bye bye czekolado, so long bagietko z brie, zegnaj winko...

Friday, 28 November 2008

Bar samoobslugowy

czyli 7 kg kota w szafce kuchennej.
w trzech odslonach

Tuesday, 25 November 2008

Ziiiimno....

Co nie?
Powrot do pracy poki co malo bolesny (odpukac), w skrzynce mialam zaledwie 10 nieprzeczytanych maili, przy czym wiekszosc to ogloszenia, obwieszczenia, informacje. Kolezanka sie spisala w zastepstwie. Czekaja mnie w najblizszych dniach negocjacje w sprawie nowego kontraktu, bo aktualny mam do konca roku. Wlasciwie to jestem pewna, ze mi przedluza, ale wiadomo, chce pogadac o finansach. Nie lubie tego, ale jeszcze bardziej nie lubie pracowac za mniejsze pieniadze niz inne osoby, ktore maja te same obowiazki.

Swieta juz za moment, a ja znowu ich 'nie czuje'. I tak juz od kilku lat.


buu

chce na plaze!
(Tulum)

Sunday, 23 November 2008

We're back

Probuje odnalezc sie w mroznej i snieznej (!) rzeczywistosci.
Koty ok, nie obrazily sie, lecz przyjely nas z powrotem pod swoj dach z otwartymi ramionami (?). Dzisiaj bylismy na kolacji z opiekunami, ktorzy opowiadali nam przez pol wieczoru historie z zycia codziennego naszych futrzastych ;-), ktore dokladnie pokrywaja sie z tym, co my sami o nich wiemy, wiec wszyscy byli zadowoleni.
Teslawa (normalnie dzikus) szybko sie przyzwyczaila do C. i przylazila do niej na kanape, co jest oznaka 100% zaufania, natomiast, cyt. C. "Leo to Leo. Wspanialy kot" ;-). I pelen pomyslow. Raz przynosi czlowiekowi czesc ekspresu do kawy w zebach, innym razem znowu czlowiek po przyjsciu z pracy zastaje wszystkie owoce malowniczo rozsypane po calym pokoju, Leo jeden wie, jak sie tam znalazly, bo trzymamy je w kuchni w szklanym naczyniu, ktore stoi w jednym kawalku ;-).

Na zdjecia z wakacji trzeba jeszcze chwile zaczekac, bo probuje je posegregowac.

Saturday, 15 November 2008

Hola Amigos!

Pozdrowienia z goracego Tulum!
Wszystko cudne, wspanialy kraj, mili ludzie, ciekawa historia i kultura, pyszne jedzenie!
Szczegoly po powrocie, oczywiscie w zdjeciach.

PS. Koty w dobrych rekach, chociaz w ostatniej chwili zostalismy bez opiekunow, ale na szczescie
moja ulubiona kolezanka z pracy zaoferowala sie dotrzymac towarzystwa futrzakom, wiec odetchnelismy z ulga.

Saturday, 1 November 2008

Przerwa w nadawaniu

Jutro wyruszam wygrzewac kosci, obzerac sie pysznosciami, zwiedzac, ogladac, podziwiac, do zobaczenia wiec za trzy tygodnie!