Wrocilam bylam na wlasne smieci i nie wiem za bardzo co o tym wszystkim myslec.
Nie wiem tez z czego robia te sloiki w ktorych zawekowane sa warzywa, te znanej marki w jednym ze znanych holenderskich supermarketow. Wiem jedno, ze upadek na schody i potoczenie sie na pietro nizej przezywaja bez uszczerbku.
Nie mam postanowien, bo i bez nich ten rok bedzie masakrycznie ciezki oraz jednoczesnie pelen zmian takich, ze na sama mysl sciska mnie w zoladku.
A tymczasem udam sie w celu poszukiwania samochodu, bo ten co mam mi zamarzl i nie zapowiada sie, zeby sie roztopil w najblizszej przyszlosci, jesli w ogole. Oraz zjem juz do konca te wedlowska czekolade z cynamonem, bo tak smutno na mnie patrzy.
A Wy jak odnajdujecie ten nowy rok?
***
A to jeszcze Wam pomarudze, gdyz taki oto dialog odbylam nie dalej jak godzine temu z moim rodzicielem.
R: No i jak, wrzucilas juz i obrobilas te zdjecia? (z Polski, przyp. autorki)
J: nie, pragne Tobie przypomniec, ze wczoraj wyladowalam o pierwszej w nocy, przespalam sie kilka godzin*, poszlam do pracy bladym switem, po wyjsciu z pracy zrobilam zakupy oraz siaty przywloklam do domu korzystajac ze srodkow transportu publicznego, wlasnych nog oraz roweru, po czym przygotowalam pozywienie dla mojego narzeczonego, ktory lezalbylby w lozku z nikim innym jak grypa zoladkowa, nastepnie rozpakowalam 3 walizki, wrzucilam a nastepnie rozwiesilam dwa prania, padlam na ryj, poszlam spac, a dzisiaj prawie identycznie (oprocz walizek); nie, nie obrobilam zdjec.
R: Hm, monotonne masz to zycie.
J: No ba.
* sen to za duzo powiedziane, poprzewalam sie z jednego boku na drugi przeganiajac co i rusz 7 kg kota rozwalonego to na glowie, to na innych czesciach ciala wystajacych spod koldry.
9 comments:
Obtłuszczyłąm się jak megaprosie :(
no cos ty, zdazylas tak przez te pare dni? ;-)) A tak powaznie, to witaj w klubie, ale warto bylo, te kluseczki, kopytka maslem polane, ten sernik oraz swieze buly na sniadanie ;-)
MIalam troche inna diete: co dzien dwa REDSSy jablkowe i czekolada mietowa.
no popacz, jak moglam zapomniec o redssach! ;-)
btw, fajne masz kozaki, te szare ;-))
Ha-ha, plotki sie szybko rozchoda :D
a ja ciagle na polskim wikcie..
uwielbiam to nasze jedzenie. Ma smak.
Cecha nie do odnalezienia w Polnocnej Ameryce....
coz...
a postanowienia?
Zadnych....ale kilka pomyslow i planow.
Mam nadzije ze uda sie zrealizowac!
Uda, a co! Trzeba w siebie wierzyc!
Marta, objadaj sie, poki mozesz! Ja zaluje, mama chciala mi wcisnac uszka wigilijne do walizki a ja glupia nie wzielam!!
I spelnienia planow zycze z calego serca!
no wlasnie w tej chwili nawet cos przezuwam.
;-)
Post a Comment