Monday, 28 February 2011

A creature of habit

Odkad moje weekendy trwaja jeden dzien w tygodniu, staram sie te kilka godzin celebrowac.
Wysypiam sie do oporu, najczesciej oznacza to 11-12ta. Sniadanie zjadane w ten dzien w porze lunchu to rzecz swieta. Zjadane bez pospiechu. Kawa (z french press) w ulubionym kubku.
Tak, wiem, ze moj kubek jest obciachowy, ale mam to w nosie :) Pije z niego kawe wlasnie w kazda niedziele (w pozostale dni tygodnia najzwyczajniej nie mam czasu, zeby pic kawe rano w domu). Do sniadania koniecznie magazyny i czasopisma, do ktorych nie mam czasu zajrzec w ciagu tygodnia.


Uwielbiam niedzielne poranki, doceniam je odkad ...jw....

Monday, 21 February 2011

Sklepy i firmy

Taki byl temat ostatniej pracy domowej na kursie.

Jako, ze nie bylo mnie na zajeciach, podczas ktorych zadano nam prace, przydzielono mnie do...fitness klubu. Nauczyciel podal numery do osob kontaktowych, z ktorymi powinnismy sie umowic w zwiazku z robieniem zdjec.
Zadzwonilam do klubu, ale okazalo sie, ze czlowiek, ktory byl moja osoba kontaktowa, to wyjatkowa maruda i nijak nie udalo nam sie zgrac terminow, jako, ze on chcial byc obecny, a pracuje przewaznie w dni powszednie i to w dzien.
Udalo mi sie umowic z nim na termin juz po deadlinie (dzisiaj), ale w miedzyczasie postanowilam wykazac sie inicjatywa i znalezc inny sklep/firme, w ktorym moglabym robic zdjecia.
Zdecydowalam sie na jeden z moich ulubionych sklepow. Zadzwonilam w ciagu tygodnia, zeby umowic sie na sobote. Pani sprzedawczyni niechetnie sie zgodzila, gdyz w soboty maja zwykle wiekszy ruch i nie chce, zeby jej sie ktos krecil w tym czasie po sklepie.
Z trudnoscia, ale udalo mi sie przekonac te Pania, ze nie bedzie miala z mojego powodu zadnych problemow, ze nie zabiore jej duzo czasu, przyjde od razu po otwarciu sklepu i postaram sie byc niewidzialna.
Gdy dotarlam na miejsce w sobotni poranek, okazalo sie, ze w sklepie jest tylko wlasciciel, ktory o niczym nie wiedzial i ktory stwierdzil, ze sobota odpada, bo on jest bardzo zajety i nie chce, zeby mu sie platac po sklepie. Po krotkich negocjacjach udalo mi sie go przekonac. Powiedzialam, ze nie zajmie mi to wiecej niz pol godziny. Zgodzil sie, a juz po paru minutach zaproponowal kawe :), porozmawialismy o mojej pracy domowej, jego sklepie, dowiedzialam sie przy okazji paru rzeczy dotyczacych interesujacej mnie techniki tynkowania ;-), wypilam kawe i zabralam sie do roboty. W sklepie bylam ponad godzine, na poczatku bylam spieta po takim niezbyt uprzejmym powitaniu, ale po jakims czasie bylo mi wszystko jedno i swobodnie zagladalam we wszystkie katy, robilam ujecia w pozycji lezacej, itd :-) Pod koniec wlasciciel zaproponowal, zebym mu w wolnej chwili podrzucila zdjecia, bo wlasnie robia nowa strone internetowa i moze cos uda sie wybrac.
To byl udany poranek. Nawet nie ze wzgledu na efekty, bo zdjecia jakos nie powalaja, ale na to, ze udowodnilam sobie, ze potrafie byc asertywna. A kto mnie dobrze zna, to wie, ze jest aspolecznym dzikusem i gdyby nie kurs, to nigdy nie zdecydowalabym sie na taka sesje zdjeciowa.
Dzisiaj z kolei robilam zdjecia w przydzielonym mi fitness klubie, to dopiero bylo wyzwanie, ale o tym w innym odcinku :)



Saturday, 19 February 2011

We're moving...

a rude jak zwykle bardzo pomocne....

Sunday, 13 February 2011

Sobota

No nie ma mnie, a jak mnie nie ma, to wiadomo gdzie jestem.
Umiem odroznic tarcze do ciecia plytek, betonu i cegiel.
Zaklejam dziury w scianach zaprawa murarska.
Podaje cegle.
W miedzyczasie pstrykne fote lub dwie.