Monday, 29 March 2010

Let's celebrate!

Dzisiaj w moim koszyku z zakupami znalazl sie szesciopak australijskiego shiraz'a oraz wiaderko lodow B&J o smaku cookie dough. Wydalam na to cala swoja podwyzke, ktora mi dzisiaj przyznano, na wiecej nie wystarczylo. Jest co swietowac, to tak w temacie pracy. Szukam nowej, jakby sie ktos pytal. Och, a jakby ktos chcial wiecej wiedziec, to w smiesznym formularzu ewaluacyjnym w 90% kategorii otrzymalam ocene - powyzej oczekiwan. Jednakowoz nie przelozylo sie to na pieniadze. No, ale przeciez nie mozna miec wszystkiego, gdyz tego samego dnia stalam sie pelnoprawna(wspol)wlascicielka pewnej nieruchomosci.
No wiecie, tej z orzechem wloskim.
Takze naprawde jest co swietowac :)
Wiec zamiast do H&M'a zaczne czesciej zagladac do sklepu ogrodniczego, bo chyba pasowaloby poprzycinac te suche badyle, a nie mam czym.

Tuesday, 23 March 2010

Brak pracy domowej....

Zacielam sie i juz.
Jak ktos mi poleca sfotografowac krajobraz, to zamykam sie w sobie, tupie nozka i koniec.
Widze tylko tandetny zachod slonca, pola i laki, nie potrafie wyjsc poza schematy, dajcie mi rozwalajace sie chalupy, zapyziale podworka, biede z nedza, a jestem w swoim zywiole.
Ostatnio skupiam sie wlasnie na tym, potrafie pol niedzieli przelazic po najgorszych dzielnicach, trwajac w zaskoczeniu, ze w moim miescie sa takie miejsca.

Na poczatku mojego pobytu w tym kraju denerwowalo mnie to, ze wszystko jest na jedno kopyto, takie same domki, ogrodeczki, wszystko od linijki i tak, ze nie ma sie do czego przyczepic.
Brakowalo mi niedoskonalosci. A teraz je odkrywam, przygladam sie, choc powoli nikna, burzy sie stare, buduje nowe.


***
Mam dylemat w zwiazku z Wielkanoca. Z jednej strony szwedacz we mnie podpowiada - jedz, zobacz cos, masz cztery dni wolnego, wykorzystaj to.
A z drugie strony cztery dni nicnierobienia, lenistwa, nadrabiania zaleglosci czytelniczych tez kusi. No i nie wiem. Bo nie wiem kiedy ponownie bede miala szanse na jedno albo drugie. Chyba dopiero w 2011.

Tuesday, 16 March 2010

Rozwazania nad uplywajacym czasem....

Po czym poznac, ze czlowiek juz niemlody?
Ano np. po CV, w ktorym czarno na bialym widac, ze ma na koncie ....nascie lat pracy.
...NASCIE!!!!! kiedy to zlecialo?
I kiedy w koncu bede mogla isc na emeryture? Uwazam, ze wystarczajaco sie napracowalam w zyciu, naprawde.

Oraz jeszcze po tym, ze o stanowisko magazyniera w fabryce staraja sie chlopcy ur. w 1987 roku, aaaaaaaaaaaaaaaa!!!!
**************************
3 tyg. fitnessu 3x w tygodniu zaowocowaly do tej pory nieznacznym luzem w dolnych czesciach garderoby oraz poczatkami uzaleznienia. Od cwiczen ma sie rozumiec.
Talii na razie ani widu ani slychu ale nie poddaje sie.

Monday, 15 March 2010

Monday, 8 March 2010

A Ty co wnioslas w posagu?

Nic tak nie cieszy czlowieka na wygnaniu jak czytanie dobrych wiadomosci na temat rodakow.
Zle jakos ostatnio ucichly, odpukac.
Lubie przeczytac, zwlaszcza o kobietach, ktore odnosza sukcesy zawodowe I robia tzw. Kariere na obczyznie, bo wcale nie jest latwo (sama mam zero ambicji).
W Elsevier sprzed dwoch tygodni (przeczytanym w miniony weekend, tak mam zaleglosci w czytaniu prasy) napisano w rubryce: Moje ciezko zarobione pieniadze o Polce, ktora jest managerem regionalnym w najwiekszym chyba biurze posrednictwa pracy w Holandii (rzecz jasna zatrudniajacym Polakow).
W rubryce tej wymieniane sa dochody opisywanej osoby oraz koszty zycia, a takze co nieco na temat innych ewentualnych wydatkow zwiazanych np. z hobby.
Ww Pani mowi, m.in, ze zazwyczaj nie wybiega w przyszlosc, ale w zeszlym roku zainwestowala w kupno mieszkania w Rotterdamie, na ktore zaciagnela hipoteke oraz czesciowo (pada tu kwota 12 500) sfinansowala z oszczednosci, ktorych czesc stanowi, uwaga uwaga! POSAG , ktore dostaja dziewczeta w Polsce.
Padlam.

Chyba mnie znowu cos ominelo? Bo ja w posagu to najwyzej na pierzyne moge liczyc, ale za to z prawdziwego pierza.
Reszta sie chyba rozeszla po kosciach, nie dziwota, wszak moze i jestem panna, ale juz nie tak mloda przeciez.
*************************************************************************************
Update slubny. Poszukiwania bielizny pod sukienke w tym dzikim kraju to jakas pomylka.
Gorzej niz poszukiwanie samej sukienki.
*************************************************************************************
Bogu dzieki za sklepu internetowe w UK z obuwiem, nie tylko slubnym.