Tuesday, 24 May 2011

Analagowo (finally)

Jakis czas temu pochwalilam sie nowym-starym aparatem FED5b, mialam wtedy albowiem ambitny plan zapoznania sie z ta maszyna i nawet uzywania jej do robienia zdjec. Plan nie wypalil, gdyz Fedek okazal sie niezbyt przyjacielsko nastawiony do mej skromnej osoby, w zw. z czym obecnie zbiera kurz na polce. Byc moze kiedys najdzie mnie kolejna fala slomianego zapalu i ponowie probe, a tymczasem zaopatrzylam sie w prostego w obsludze i przyjaznego w obejsciu Pentax'a K1000, niewiele myslac zaladowawszy do niego rolke pamietajaca czasy zabawy z Canonem EOS 300. Marne efekty ponizej. Musze dodac, ze wybralam najlepsze, ale wiele nie nadaje sie w ogole do pokazania, sa tak ciemne, ze nic na nich nie widac, do tego masakryczne ziarno. Niektore nie wyszly w ogole. Nie wiem czy to wina przestarzalej kliszy, czy beztalencia osobistego, byc moze wkrotce sie przekonam, gdyz koncze juz druga, tym razem nowa, rolke.



















Sunday, 22 May 2011

Marikenloop 2011

Mysle, czy wrocic jeszcze do zdjec ze Sztokholmu i sama nie wiem.

Nie podobaja mi sie, pomijajac szaroburosc miasta, jakosciowo tez nie powalaja. Czesto tak mam, ze jak jestem na wakacjach i jakies miejsce mnie zachwyca, to ogarnia mnie fotograficzna niemoc.


Z braku laku wrzuce pare zdjec z zeszlego weekendu, z kobiecego maratonu Marikenloop.

Co tam pstrykam poza tym, ale to glownie kwiatki i takie tam, bo ja kocham maj i zielonosc absolutna tego miesiaca.


Poza tym w temacie fotografii to raczej biernie ostatnio, ogladam prace miszczow i popadam w kompleksy. W wyniku tego ogladactwa sni mi sie Stephan Vanfleteren (ideal, jesli chodzi o fotografie, no jako facet tez niczego sobie :).









Wednesday, 4 May 2011

Koninginnedag 2011

Koninginnedag, czyli Dzien Krolowej, to swieto narodowe obchodzone 30 kwietnia. Jest to dzien urodzin krolowej Wilhelminy, matki obecnej krolowej Beatrix.

Kolejna okazja, zeby sie napic i bawic na ulicach, cos jak karnawal, tylko na pomaranczowo :) Jesli ktos chce zobaczyc, jak wyglada Koninginnedag, powinien wybrac sie w tym dniu do Amsterdamu.

Jako, ze nie jestem fanka pijackich tlumnych spedow, zostaje w swoim miescie i, tradycyjnie juz, wybieram sie co roku z przyjaciolka na ogromny pchli targ w jednym z parkow. Bo pchle targi to kolejna tradycja, w ten dzien nie pobierane sa zadne zaplaty, wiec sprzedajacy rozkladaja sie z kramami gdzie popadnie i sprzedaja...co sie tylko da. Zobaczcie sami.