Monday, 27 February 2012

Bruksela part 2

W zwiazku z tym, ze ostatnio
- nie robie zdjec,
- nigdzie nie bylam,
- do najbardziej ekstytujacych wydarzen minionych tygodni zaliczam montaz nowego blatu oraz kranu, z ktorego leci wrzatek,
...to pomecze jeszcze Bruksele.








Monday, 20 February 2012

Niedzielny spacer





















Juz kiedys pisalam, ze piekna szukam w brzydocie. I tak to.

Thursday, 16 February 2012

Nie chwal dnia......

Jak sie okazalo, umowienie sie na wizyte do specjalisty to nie taka prosta sprawa.
Zadzwonilam pierwszy raz we wtorek, zaraz po tym, jak dostalam skierowanie od rodzinnego. Udalo mi sie dodzwonic bez problemu (alleluja!), mila pani poinformowala mnie, ze nie otrzymali nic od mojego rodzinnego, moze potrwac to 2-3 dni. Bez jakiegostam papierka mnie nie umowia.
Dzisiaj wisialam kwadrans na telefonie, zanim w ogole udalo mi sie polaczyc. Nie bez znaczenia jest fakt, ze telefon wykonywalam w biurze kolegi, ktory na szczescie byl nieobecny. Takie sa uroki pracy w open spejsie, kiedy czlowiek chce porozmawiac w prywatnej sprawie, nie jest to takie proste.
Rownie mila pani poinformowala mnie, ze wyslali jakies formularze do wypelnienia, dotra pewnie dzisiaj, mam je wypelnic, odeslac i oni sie ze mna skontaktuja (w sensie dostane pismo z terminem wizyty).
Formularze, ktore przyszly dzisiaj ze szpitala, sa identyczne jak te, ktore dostalam juz od rodzinnego.
Oczywiscie probowanie wytlumaczenia sobie, dlaczego pani numer jeden mi wszystkiego nie wyjasnila od razu, byloby rownie sporym wyzwaniem jak wytlumaczenie mojemu kotu, dlaczego mnie wkurwia jak wlazi na kuchenny blat.

Wednesday, 15 February 2012

Dzien, w ktorym uwierzylam w holenderska sluzbe zdrowia.

Gdyz albowiem w ciagu jednej wizyty u (nowego) lekarza rodzinnego dostalam skierowanie na badania krwi oraz do specjalisty. Bez zbednego jojczenia, wymuszania, klamania.
Oczywiscie sam fakt wizyty u specjalisty nie jest powodem do wielkiej radosci, jednakowoz biorac pod uwage przejscia z poprzednimi rodzinnymi, uwazam skierowanie za maly sukces.

Saturday, 11 February 2012

Magiczna godzina

W minionym tygodniu kazdy dzien zaczynalam i konczylam podziwianiem cudownego swiatla, zalanego cieplymi barwami swiata. W sumie przez czterdziesci minut dziennie moglam chlonac czerwienie, zolcie, pomarancze na asfalcie, drzewach, wodzie, wysokich biurowcach.
szkoda tylko, ze z samochodu, w drodze *do* i *z* biura.

Wednesday, 8 February 2012

Bruksela














ku pamieci: Le Roi des Belges



gruszka+ser kozi+miod+orzechy, mniam


a tu serrano, kozi ser, rukola, suszone pomidory, miod



Wednesday, 1 February 2012

I miss you, summer.

Minal najgorszy i najdluzszy miesiac roku, niestety tym razem nie oznacza to nadejscia wiosny. Krokusy pokazaly sie jakies dwa tygodnie temu, teraz przemarzly i przysypal je snieg. Wsypujac do miski zamrozone owoce, tesknie za latem :(