Sunday, 28 June 2009

Photo diary

Wlasnie, przeciez z zalozenia mial to byc foto-blog, wiec troche zaleglosci: urzekly mnie wzory i kolory ;-)
home made! (no co wy, dziewczyny robily, ja zrolowalam tylko ze dwa ;-)
praca wre ;-)))

nowe budownictwo w moim miescie, lubie.

osobliwe osobliwosci



i Antony w zeszlym tygodniu

Thursday, 25 June 2009

Lekcja na dzis

Nie pijemy wina u fryzjera.
Nie pijemy zwlaszcza o 7mej po dniu pracy w goracy dzien po zjedzeniu li i jedynie salatki owocowej w porze lanczu.
Nie pijemy, gdyz pozniej mamy zamroczona percepcje i nie mozemy ocenic efektow.

No poszlam drugi raz i tak naprawde to nie wiem czy jest jakikolwiek efekt, bo mnie po tym winku troche scielo, wiec jutro sie zobaczy w swietle dziennym :)

Friday, 19 June 2009

nie lubie wymyslac tytulow....

ojojoj, skonczylam te druga czesc Larssona, alez zakonczenie skiepszczone, no naprawde. Nie bede spoilerowac, bo a noz widelec ktos czyta/bedzie czytal. Ale i tak jestem zachwycona i z niecierpliwoscia czekam na trzecia czesc trylogii.
Odkrylismy rowniez z M., ze czytac mozna podczas fitnessu, np. na rowerze, to nic, ze nas pokazuja palcami i smieja sie z nas, oj tam. Kiedy mam czytac? Wieczorem usypiam po przeczytaniu paru stron.

A poza tym jutro ide do fryzjera, wiec uprasza sie o trzymanie kciukow. Bardziej boje sie tylko dentysty.

Oraz sie zastanawialam przez caly wieczor, co to za buczenie slychac z balkonu, a to przeciez dzisiaj mamy koncert popularnej grupy brytyjskiej.
I tak leci tydzien za tygodniem, pranie za praniem, ech.....

Saturday, 13 June 2009

Lipy zakwitly

Przed chwila wszystko sie ledwie zielenilo.
Pozniej jakos tak blyskawicznie zakwitly akacje, zobaczylam poczulam(uwielbiam ich zapach) ktoregos pieknego dnia w drodze z pracy.
Moment i przekwitly.
A teraz lipy, za chwile przekwitna i co nam zostanie, czekac na jesien?
Chce miec znow dwa miesiace wakacji....
Nie podoba mi sie to dorosle zycie wcale a wcale.
A Wy jak sie na to wszystko zapatrujecie?

Wednesday, 3 June 2009

Damen und Herren

Duisburg Nord Landschaft Park:





Tuesday, 2 June 2009

Refleksje zareczynowo-slubne

Doprawdy zadziwiajace sa reakcje na wiadomosc o naszych zareczynach oraz wstepnych planach dot. slubu (za rok).
Im mniej odbiorca spokrewniony tym reakcja normalniejsza/zyczliwsza.
Ach cisnie mi sie znowu co nieco pod klawiature, ale nie bede, a noz widelec dzieci czytaja.

No i po lykendzie

Jak zapowiedzialam, tak zrobilam, czyli dokladnie jedno wielkie nic. Ach nie, przepraszam, zrobilam ciasto z owocami i bylam na krotkiej wycieczce za granica.
Trzy dni totalnego byczenia sie, przeczytalam co bylo do przeczytania (NB polecam Stiega Larssona, wlasnie zaczelam druga czesc jego trylogii).
Martwi mnie tylko fakt ze to ostatni dlugi weekend w tym roku.

O, dzisiaj pracowo, to Rysiek z poprzedniej notki zagail:
- a znaja tam u was w Polsce grillowanie (w niektorych kregach zwane rowniez barbekju).
Po tym jak Krzysiek,ktory to uslyszal, zabil go smiechem, pozostalo mi tylko dodac:
- tak, i mamy tez w Polsce komputery, pralki i makdonalda .